2012/12/01

Listopad

Listopad nie był najfajniejszy.
Był kilogramami zużytych chusteczek, kilkoma wizytami lekarskimi, plikami recept i chodzeniem od apteki do apteki.
Mnóstwem herbaty, która miała być gorąca ale jakoś zawsze zdążyła wystygnąć :).
Pierwszym wspólnym wyjściem do kina we dwoje od kiedy jest nas troje.
I pracą nad pewnym projektem.
A poza tym zmęczeniem, niewyspaniem i tak dalej.
Ale też najcudowniejszymi na świecie uśmiechami, przytulaniem i oglądaniem książeczek.
Więc najgorszy też nie był.
W sumie to porównując ten listopad do najgorszego listopada w moim życiu, ten był całkiem świetny :).

7 komentarzy:

  1. No to niech grudzień będzie już bez chusteczek.

    Mój listopad nawet nie wiem, kiedy zleciał.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bacznie śledzę Twoje miesięczne podsumowania. Piękny ten Twój listopad, taki szarutki, przy Twoim mój wygląda jak wesołe miasteczko-w tym negatywnym znaczeniu ;).
    I te liście w tym bagienku...:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Więcej pociech(y) będzie z wiekiem - gwarantowane!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nawet nie wiem kiedy ten listopad zleciał:/
    życzę więcej wypadów do kina i nie tylko:)

    OdpowiedzUsuń
  5. :)))takie bliskie mi to, co piszesz, czasem nie mogę się odnaleźć w tej mozaice najdziwniejszych emocji, ale bilans zawsze na plus:)))
    uznajmy normę na zużycie chusteczek za wykonaną i niech w grudniu już będzie ok:))))

    OdpowiedzUsuń
  6. Czas oszalał i już grudzień - oby był łaskawszy od listopada :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Och, jak pięknie i trafnie ujęte z tą herbatą, ja też zawsze na taką trafiam zimową porą a zimnej nie znoszę. Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...